Lęk nazwany to lęk częściowo pokonany!


Każdy z nas czy mały czy duży miewa momenty, w których się czegoś boi lub o coś się martwi. Ci duzi mają jednak pewną przewagę w radzeniu sobie z tym mało komfortowym uczuciem. Po pierwsze nasze doświadczenie nam podpowiada, że te przykre momenty nie trwają wiecznie. Poza tym nasza wiedza pozwala nam na właściwsze ocenienie sytuacji i podrzucenie kilku rzeczowych argumentów do naszego ciała migdałowatego, by wyłączyło alarm, jeśli nie jest dla nas pożyteczny (o ciele migdałowatym było TUTAJ). U dzieci natomiast bywają sytuacje gdzie realne zagrożenia niewiele się różnią od tych wyimaginowanych. Zły potwór pod łóżkiem siedzi dokładnie tam gdzie go sobie dziecko wymyśliło i ani myśli opuszczać swojego miejsce tylko dlatego,że mama czy tata głośno i wyraźnie mówią, że go tam nie ma. Dość kuszące jest powiedzenie dziecku, że potwora nie ma i udawać, że go nie ma, ale prawda jest taka, że ten potwór faktycznie nie siedzi pod łóżkiem, ale w głowie naszego dziecka. Dlatego, by pomóc dziecku radzić sobie z lękiem ważnym krokiem jest nauczenie go, że nasze ciało migdałowate może się mylić. Po drugie, że nasz lęk to nie cali my, a uczucie, które przychodzi i odchodzi. Taki nasz własny, personalny potwór, który czasami po prostu chce nas nastraszyć. Oddzielenie siebie od własnego lęku jest ważnym krokiem by zyskać przewagę i moc. Mali wojownicy bardzo potrzebują tej mocy, bo walka z lękiem nigdy nie jest łatwa! Separacja od naszego lęku przychodzi dużo łatwiej jeśli dziecko może sobie wyobrazić z czym ma do czynienia. Czyli jeśli sobie tego swojego, personalnego potwora nazwie. Najlepiej jeśli zrobi to samo dziecko, ale my rodzice oczywiście możemy być źródłem inspiracji. Imię może być całkowicie dowolne, ale takie by dziecko je zapamiętało i dla nas było komfortowe,bo też będziemy go używać. Może to być Pan Potwór, Zigi Zac albo MickyMonster, cokolwiek, naprawdę nie ma to najmniejszego znaczenia.


W sytuacjach lęku możemy powiedzieć do dziecka

- widzę, że odwiedził Cię (np. Pan Potwór) 

- Nie martw się zaraz znajdziemy sposób, żebyś wyprosił/a (np. Pana Potwora)

- (np. Pan Potwór) bardzo się stara żeby pokrzyżować Twoje plany. Byłeś w drodze do łóżka, a on się znów pojawił nieproszony...


Znając jak przebiega proces lęku (było o tym TUTAJ) i świadomość, że to tylko przejściowy stan, da dzieciom siłę, która pozwoli szybciej wyprosić niewygodnego gościa.

Dzieci, które lubią mieć wszystko czarno na białym mogą sobie stworzyć portret swojego potwora (lęku), albo znaleźć obrazek, który go najlepiej przedstawia. Ważne by dzieci wiedziały, że ten gość mimo, że się zjawia i wywołuje u nich duży dyskomfort to zostaje tylko na jakiś czas i zawsze odchodzi. To jak sen, który nawet jeśli nieprzyjemny znika z chwilą przebudzenia. 

Niech moc będzie z małymi (i dużymi) wojownikami!


Podzielcie się w komentarzach jakie imię dla lęku wymyśliły Wasze dzieci :). Niech dziecięca wyobraźnia nie zna granic :)




Jeśli podoba Ci się mój wpis, proszę udostępnij go innym.

Polub moją stronę na Facebooku


© 2019 by Podwójnie Wyjątkowi 

WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE, KOPIOWANIE CAŁOŚCI LUB FRAGMENTÓW BEZ ZGODY AUTORA ZABRONIONE